…jest wysoki i łysy. Całkowicie skoncentrowany na swojej pracy. Statyw ustawił między rzędami, z boku widowni, tak by nikomu nie przeszkadzać. Z rzadka słyszę stłumioną migawkę. Krzysztof Bieliński to absolutny fascynat fotografii teatralnej, to obecnie jeden z najciekawszych, najoryginalniejszych fotografów teatralnych. Znamy się już od kilku lat.
Jest zima 2007 roku, dostrzegam go kątem oka w trakcie przedstawienia w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pracuje. Po spektaklu piwo, plotki, plotki, cisza. Po chwili w zasadzie sam rozpoczyna ten temat. Zamarzył mu się album, w którym mógłby zebrać i pokazać swoje zdjęcia ze spektakli Krystiana Lupy. Dużo mi opowiada o teatrze tego artysty, że to podczas pierwszych prób „u Krystiana” rozpoczęła się przygoda z fotografią. I choć potem spotykaliśmy się wielokrotnie, to tamten moment zapamiętałem najlepiej. Taki zrazu nieśmiały pomysł i obawa, bo przecież w zawodzie jest ledwie kilka lat. Potem przy różnych okazjach informuje mnie o postępujących pracach nad albumem, pokazuje układ zdjęć, pyta o rady. Błysk w oczach, emocje jak o tym opowiada – bezcenne.