Trzeciego dnia Europejskich Spotkań Teatralnych „Bliscy Nieznajomi. Święta rodzina?” odebrałam smsa, którego treść sprawiła, że zaniemówiłam. „Festiwal odwołany”. Jak to „odwołany”? Przecież dopiero się zaczął, zostały zaprezentowane trzy spektakle z zaplanowanych siedmiu. Dzisiaj miał odbyć się ostatni pokaz zagranicznej grupy. Ekipa z Teatru Vilna Scena z Kijowa dotarła do Poznania poprzedniego dnia. Wieczorem rozpoczęli montaż dekoracji, mieli zagrać „Kobietę z przeszłości” Rolanda Schimmelpfenninga. Jak można tak po prostu odwołać międzynarodowy festiwal w środku jego trwania?
W obliczu tego, co wydarzyło się rano pod Smoleńskiem, kontynuacja imprezy byłaby wielkim nietaktem. Nazwiska 96 ofiar katastrofy odbijały się echem w mojej głowie. Nie mogłam uwierzyć w żadną z informacji podawanych przez radio i telewizję. Zginęło wielu niezastąpionych ludzi. Zbyt wielu.
Sprzed Teatru Polskiego zniknęła instalacja Marcina Markowskiego towarzysząca tegorocznej edycji „Bliskich Nieznajomych”. Zamiast białych prześcieradeł z wypisanymi słowami opisującymi emocje i stany związane z życiem rodzinnym, na wietrze powiewa teraz biało-czerwona flaga z czarną wstęgą żałobną. Ideą niedokończonej imprezy było ukazanie mikrotragedii dziejących się w domowych zaciszach. Podjęcie próby zmierzenia się w przestrzeni publicznej z konfliktami dojrzewającymi w cieniu ognisk rodzinnych. Problem niezwykle ważny, jednak okoliczności nie pozwoliły mu wybrzmieć w pełnym wymiarze. Być może organizatorzy w przyszłym roku nawiążą do przerwanego tematu? Z pewnością warto. Teraz jednak pozostaje milczenie i pełna smutku zaduma.