• o teatrakcjach
  • ludzie
  • kontakt
Home teatralnie Karolina Matuszewska: Miłość w starych dekoracjach

PostHeaderIcon Karolina Matuszewska: Miłość w starych dekoracjach

PDF | Drukuj | Email

 

 

Po raz pierwszy w Polsce  na scenie Opery Narodowej obejrzeć można balet Johna Cranci – jednego z najwybitniejszych choreografów 2. poł. XX wieku. O prawa do jego najpopularniejszego dzieła, „Oniegina”, warszawski zespół ubiegał się przez kilkadziesiąt lat. Obecną wersję, której premiera odbyła się 27. kwietnia 2007 roku,  przygotowała wieloletnia współpracownica choreografa, Georgette Tsinguirides. Zadbała ona o jak najwierniejsze przeniesienie inscenizacji i choreografii ze stuttgarckiej prapremiery z 1965 roku.

 

 

„Oniegin” jest przedstawieniem autorskim, opartym przede wszystkim na oryginalnym poemacie Aleksandra Puszkina. Z muzyki Czajkowskiego wykorzystano jedynie utwory fortepianowe zaaranżowane przez Kurta-Heinze’a Stolze’a. Całość potraktować można jak czytanie powieści. Takie skojarzenie nasuwa zarówno obecność olbrzymiego wizerunku Puszkina widocznego na kurtynie niczym na tytułowej stronie, jak i równomierny podział baletu na 3 akty, każdy po 2 odsłony. Kiedy jednak kurtyna po raz pierwszy idzie w górę, widz może się poczuć, jakby został przeniesiony do teatru z przełomu wieków. Monumentalna scenografia Elizabeth Dalton jest niezwykle konwencjonalna. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż mamy do czynienia z jakimś obcym nam światem, który już dawno przeminął, a ślad po nim pozostał jedynie na kartach książek.

Już pierwsza scena przed domem Madame Ławriny wskrzesza tę rzeczywistość pozornej sielanki. Jej uzupełnieniem są dwie późniejsze sceny balowe. U Puszkina stanowiły one jedynie tło społeczno-obyczajowe epoki; w przedstawieniu, dzięki roli tańca i muzyki, stają się niezbędnym elementem całości i dodatkowo podkreślają charakter historii. Podobnie pojedynek Oniegina z Leńskim – zbudowany na najprostszych skojarzeniach z tego typu wydarzeniem – choć niczym nie zaskakuje, potrafi wzbudzić atmosferę grozy.

I tak oto na naszych oczach rozgrywa się wielka poetycka opowieść, w której uczucia  bohaterów wyrażone zostają jedynie za pomocą tańca. Szczególnie przekonujący jest tutaj duet Olgi i Leńskiego, tańczony przez Agnieszkę Pietyrę i Władimira Jaroszenkę. Niezwykła lekkość i subtelność ich wykonania wydobywa piękno i czystość miłości, której spełnieniu przeszkodził tragiczny wypadek. Nieco gorzej wypadli główni bohaterowie. O ile Marta Fiedler w roli Tatiany radzi sobie bardzo dobrze – wdzięczna, ale i zdecydowana, o tyle jej partner, Wojciech Ślęzak nie sprostał roli Oniegina. Jego sztywność i drobne błędy techniczne uniemożliwiają precyzyjne i cieszące oko wykonanie tak partii solowych, jak również duetów. Pięknie skomponowane zostały natomiast wszelkie sceny zbiorowe – tańce przed domem Madame Łariny czy podczas bali.

Od premiery „Oniegina” minęło ponad 45 lat. Pewne elementy tego przedstawienia mogły się więc już zestarzeć i dlatego dziś nie mieć już tej siły co kiedyś. Ale dla zwolenników klasycznego baletu to niewątpliwie ciągle piękny spektakl: nasycony emocjami i opowiadający o ludzkim dramacie. I nie przeszkadza temu nawet jego nieco anachroniczny charakter.

 

Karolina Matuszewska,

teatrakcje.pl, 14.04.2010

 

 

 

 
  • strona główna
  • atrakcyjnie czyli...
  • teatralnie
  • filmowo
  • literacko
  • muzycznie
  • wystawowo

Copyright © 2010 Teatrakcje.pl.
All Rights Reserved.