To nie jest film o religii, tylko o ludziach. Takie mniej więcej zdanie można usłyszeć i przeczytać na temat filmu Jessiki Hausner.
Ale tak naprawdę to jest to zdanie-wytrych, które zdejmuje z „Lourdes” znamię dzieła zaangażowanego. Widzowie, którzy chcą w ten sposób bronić filmu, nieświadomie go krzywdzą. Można bowiem nie zgadzać się z obrazem świata pokazanym w austriackim filmie, ale warto o nim dyskutować.